List z Nabwalyi.

Kochani Przyjaciele Misji Nabwalya.
Przeżywamy Uroczystość Trzech Króli, która jest Świętem Misyjnym. Papież Franciszek
ogłosił, że w tym roku cały miesiąc Październik będzie Miesiącem Misyjnym. Celem jest
przypomnienie każdemu z nas, każdemu ochrzczonemu, że Misja jest naszym
fundamentalnym zadaniem i wyzwanie.
Tutaj w Zambii, biskupi postanowili, że cały rok 2019 będzie poświęcony temu tematowi.
Niewiele jest miejsc w Zambii takich, jak Nabwalya, gdzie dopiero rozpoczynamy
ewangelizację. Generalnie Kościół w Zambii jest w miarę ustabilizowany więc nadszedł
czas, by angażować wszystkich w Kościele w dzieło głoszenia Ewangelii. Bardzo wiele
osób świeckich jest zaangażowanych w swoich parafiach, ale trzeba wyjść na zewnątrz.
Jest wiele wyzwań. Sekty, tzw. Free Churches kuszą Zambijczyków iluzjonistyczną wizją
Chrześcijaństwa, łatwym zdobyciem sukcesu, majątku etc.
Oczywiście nie każdy może wyjechać na Misje i nie każdy musi wyjechać na Misje, by być
misjonarzem. Patronką Misji w naszym Kościele jest św. Tereska, która nigdy nie opuściła
swojego kraju. Jednak przez swoją modlitwę w intencji Misji i misjonarzy, ofiary duchowe i
ofiary materialne została wybrana na patronkę Misji. Siła modlitwy, o której łatwo
zapominamy, bardzo wspomaga nas misjonarzy w naszym powołaniu. Bez Waszych
modlitw, ofiar duchowych i wsparcia materialnego, my misjonarze niewiele byśmy zdziałali.
Wypełniając nasze powołanie jesteśmy jedynie Waszymi reprezentantami w Kościołach
Misyjnych. Świadomość, że wspomaga nas tylu ludzi dobrej woli i mocnej wiary, dodaje
“nam skrzydeł” (przepraszam, że tak patetycznie). My odwdzięczamy się naszą modlitwą w
Waszych intencjach. I tak Kościół nasz kochany się umacnia w Panu.
Tutaj w Nabwalyi rozpoczęliśmy Rok Misyjny w Uroczystość NMP Niepokalanie Poczętej –
8 grudnia. Będąc sam w tym zakątku Zambii nie jestem w stanie podołać wszystkiemu w
pracy duszpasterskiej i rozwojowej. Bez zaangażowania moich ludzi nie osiągnęlibyśmy
tego, do czego żeśmy doszli. Ale, jak to często podkreślam, nadal większość ludzi, którzy
modlą się z nami, jest nie ochrzczona. Chętnych do pomocy w przygotowaniu do
Sakramentów nie brakuje, ale jest to często zapał czasowy, krótkotrwały. Jest to typowe u
naszych ludzi tutaj w Dolinie. Do tego trzeba się jeszcze poświęcić – być w innej wiosce
kilka dni, dojść tam etc.
Po 10 latach mojej posługi tutaj w Nabwalyi widzę pierwsze znaki, że coś drgnęło, że coś
kiełkuje. Ja jestem jedynie jak Jan Chrzciciel – przygotowuję drogę Panu. I wiem, że On
przyjdzie i że zostanie przyjęty przez naszych ludzi.
A jak już o drodze, to pozwolę sobie wspomnieć o naszym projekcie uczynienia
przejezdną tego, co nazywamy drogą. Plan na ubiegły rok wykonaliśmy w 90%. Na kilka
dni przed Bożym Narodzeniem, mimo deszczów, dojechaliśmy do miasteczka. Co prawda
wracaliśmy 20 godzin (165km), ale wróciliśmy. Tego roku jest bardzo dużo deszczów.
Mamy już więcej opadów niż w czasie słabej pory deszczowej. A to nie jest jeszcze połowa
pory deszczowej. Przynajmniej powinno być dobrze ze zbiorami. Mimo tylu opadów to,
cośmy zrobili na drodze wytrzymało. Oczywiście trzeba od czasu do czasu usunąć muł,
dosypać kamieni, ale da się przejechać. Za Wasze wsparcie materialne bardzo Wam
dziękuję i razem z naszymi ludźmi modlimy się za Was. Udało się nam kupić i przechować
sporo kukurydzy, którą teraz, gdy jej brakuje wykorzystujemy w programie “Kukurydza
za pracę”. Oczywiście osoby podeszłe wiekiem i chore wspomagamy bezinteresownie.
Czeka nas najtrudniejszy odcinek do naprawy, ale to dopiero po porze deszczowej.
Wszystkich Was serdecznie pozdrawiam. Dziękuję za pamięć, modlitwę i ofiary pieniężne.
Razem z ludźmi z Nabwalyi życzymy Wam obfitości Bożego błogosławieństwa.

Ks. Waldemar Potrapeluk