Szczęść Boże!


Aktualności

  • List misjonarza

    Moi Kochani,
    Serdecznie pozdrawiam w Nowym Roku.
    Boże Narodzenie, Nowy Rok i teraz przygotowujemy się do Epiphany – Święta Trzech Króli. U nas w Dolinie spokojnie. Chociaż od 2 tygodni pada praktycznie nieustannie. Nie jest to dobre, bo ludzie nie mają zbyt wiele możliwości popracować na swoich polach. Niestety po drugiej stronie Rzeki Luangwa obfitość deszczy spowodowała powodzie. Niektóre wioski i miasteczka są zalane. Woda sięga nawet pod dachy domów. Jest to specyfika Doliny. Wody gruntowe są zaledwie kilka – kilkanaście metrów pod powierzchnią więc jak zbyt wiele pada w przeciągu kilku dni zaczynają się powodzie. Mamy nadzieję i o to się modlimy, że u nas do tego nie dojdzie.
    Zapasy żywności naszych ludzi już się kończą więc ruszamy z pomocą żywnościową. Kukurydza i fasola, które zakupiliśmy dzięki Waszej pomocy, są teraz ratunkiem dla ludzi. Mamy je tutaj na miejscu więc większość ludzi nie musi iść na Wyżynę, by pracować dla jedzenia. Dzięki temu mogą pracować na swoich polach. W przeciwnym razie nic by nie uprawiali.
    Końcem ubiegłego roku ostatnie 2 samochody wyjeżdżały od nas z Doliny. Niestety utknęły w buszu na tym ostatnim odcinku drogi (8km), na którym nie pracowaliśmy. Zajmie im to jeszcze kilka dni zanim wyciągną auta z błota.
    W ubiegłym roku przerwałem prace na naszej tzw. drodze więc zostały te 8 km bardzo trudnych do przejazdu. Przerwałem z 2 powodów. Rząd rozpoczął program wspomagania lokalnych wspólnot dając pieniądze na prace na rozwój i polepszenie lokalnej infrastruktury. Mimo, że wszyscy ustaliliśmy, iż skupiamy się naszej drodze, by móc spokojnie wyjechać i przyjechać do Doliny w porze deszczowej, nasi dwaj Radni, którzy są odpowiedzialni za te pieniądze, roztrwonili je nie robiąc nic. Porozdawali w swoich wioskach i w rodzinie i nic, dosłownie nic nie zrobili na drodze. Mimo naszych prób zorganizowania spotkań dla wyjaśnienia i naprawienia całej tej skorumpowanej sytuacji Radni „zapadli się pod ziemię”. Co gorsze, ludzie z Powiatu, którzy nadzorują cały ten program, mimo naszych skarg, nie mieli dobrej woli wyjaśnienia całego tego niechlujstwa. Oczywiście wiadomo dlaczego.
    Drugi powód to prace NGO’s – Pozarządowych Organizacji, których pojawiło się u nas całe mnóstwo z różnymi projektami dla naszych ludzi. Niektóre z tych projektów są dobre, ale wiele nie ma nic wspólnego z rozwojem lokalnej infrastruktury i polepszeniem standardu życia naszych ludzi. Prawie wszyscy przyjeżdżają do mnie po radę, jak zorganizować ich pracę, jak włączyć naszych ludzi w ich projekt. Największy problem to to, że oni przyjeżdżają z projektem i dopiero potem próbują przekonać ludzi. Niestety, ci wszyscy zaangażowani w tych NGO’sach żyją z tych projektów. Po roku lub 2 napiszą sprawozdanie do darczyńców jak wspaniałą robotę wykonali i znikają. A nasi ludzie, przepraszam za wyrażenie, na tym żerują. Doskonale wiedzą, że zawsze coś uszczkną z tych projektów. A jak się skończy ten to będzie następny. Panie Boże, iluż ludzi robi biznesy na Afryce. Ale tragikomiczne jest to, że nasi ludzi doskonale się w tym odnaleźli i wiedzą jak się zachowywać wobec tych, współczesnych zbawicieli świata.
    Ale wracając do naszej drogi, wszystkie te NGO’sy zaczynają pracować, budować końcem roku, niestety jak się już rozpoczynają deszcze. Przyjeżdżając ciężko załadowanymi samochodami, albo sprowadzając traktor, by przewiózł materiał rozwalają to, co my robimy na drodze. Tym bardziej, że ich kierowcy nie mają zielonego pojęcia jak jeździć w buszu w deszczu. Jak do mnie przyjeżdżają po poradę, to zawsze im tłumaczę, że tutaj w Dolinie przywozimy materiał przed deszczami, a jak się rozpoczną deszcze to już koniec, bo zepsujemy to wszystko, co robimy na naszej drodze. Przyznają mi rację, mówią, że rozumieją, ale i tak robią po swojemu, aby sprawozdanie z projektu było jak najlepsze.
    Z tych to 2 powodów wstrzymałem prace na tą naszą nieszczęsną drogą. Rozmawiam z naszymi ludźmi tłumacząc im, że to oni muszą reagować na te wszystkie anomalia. To jest ich miejsce, to jest ich życie i ich przyszłość. Ja tylko mogę i chcę, dzięki Waszej pomocy, ich wspomagać.
    Udało się nam wywiercić i zainstalować następną studnię głębinową w jednej z naszych wiosek. Wielkie dzięki za Waszą pomoc. Dostęp do czystej wody (i bez krokodyli) to jedna z podstaw normalnego egzystowania.

    Dzięki wsparciu Róż Różańcowych z naszej Archidiecezji Katowickiej będziemy stawiać następną murowaną kaplicę ku czci Matki Bożej Wniebowziętej. U nas niestety trochę to trwa. Spotkania, rozmowy i afrykańskie poczucie czasu wydłużają wszystkie prace. Z moimi kochanymi Aniołami Misji rozpoczęliśmy w 2 wioskach instalować place zabaw dla dzieci. Są już boiska i 2 rodzaje huśtawek (po 4 w każdej wiosce). Ale jest to stanowczo niewystarczające. Liczba dzieci, które chcą z nich korzystać jest bardzo wielka. I co gorsze, wszystkie chcą w tym samym momencie. Mam nadzieję, że w tym roku jeszcze bardziej rozbudujemy te 2 place zabaw.

    Niestety, jak już wspomniałem w moim liście na Boże Narodzenia, największym naszym problemem jest transport. Niestety, mimo, że pracujemy nad tym, co nazywamy „naszą drogą”, wyjazd i przyjazd do Nabwalyi jest wyzwaniem. Najbardziej cierpią na tym nasze auta i mój kręgosłup. Nasze auto parafialne udało mi się przetransportować do Lusaki do porządnego warsztatu. Czekam na wiadomość, ile będzie kosztowała naprawa, by doprowadzić je do normalnego funkcjonowania. Moje auto już też zaczyna się sypać. Jak wspomniałem w ostatnim liście, 2 razy spędziłem noc w buszu, by mnie zaholowali do asfaltu. Niestety koszty tych napraw są przeogromne. Bez normalnego, porządnego transportu niewiele możemy zrealizować z naszych projektów. Proszę Was o pomoc finansową w naprawie, a może i w zakupie nowego auta dla naszej Misji. Wiem, że nasza tutejsza Diecezja nic nam nie pomoże.
    Z tego, co napisałem do tej pory, może wyglądać na to, że ja także reprezentuję jakieś NGO. Opisałem Wam jedynie nasze prace ukierunkowane na konkretną pomoc i polepszenie standardów życia naszych ludzi. Ale moim głównym zajęciem jest praca duszpasterska.
    W Roku Jubileuszowym mieliśmy pielgrzymkę z naszymi Parafialnymi Liderami do Katedry w Mpice. Później mieliśmy pielgrzymki naszych ludzi z różnych stacji misyjnych do Kościoła Parafialnego i uroczyste wspólne świętowanie. Wszystko było poprzedzone dniami skupienia, a więc modlitwą i naukami. Mieliśmy już chrzty Katechumenów i Pierwszą Komunię Św. w 3 stacjach. Przed Wielkanocą mbędziemy mieli i Chrzty i Przyjęcie Komunii Św. w pozostałych stacjach. Oczywiście prowadzimy stałą formację naszych liderów i różne warsztaty, seminaria dla naszych ludzi dla pogłębienia wiary. Idzie to bardzo powoli, ale z opieką Matki Bożej Różańcowej krok po kroku.
    Niestety, mentalność naszych ludzi jaką mają wobec NGO’s jest przenoszona również na poziom wiary. Coraz częściej widzę, że niektórzy z naszych ludzi kalkulują swoje zaangażowanie w Kościele w perspektywie materialnych zysków. Co gorsze, cała atmosfera w zambijskich mediach, w platformach społecznościowych, które docierają również tutaj, bardzo mocno jest nastawiona na konsumpcjonizm, materializm. Nasza praca duszpasterska nieustannie wymaga od nas głębokiej refleksji, modlitwy i odwagi. Dzięki Bogu, jestem w trakcie moich „deszczowych rekolekcji” więc mam czas na przemyślenia, przeanalizowania i przemodlenie tych wyzwań.
    Proszę Was o modlitwę, abym potrafił być, jak najlepiej potrafię, narzędziem Matki Bożej Różańcowej pomagając Jej w prowadzeniu naszych ludzi do Jej Syna – naszego Pana Jezusa Chrystusa.


    Z modlitwą,
    Ks. Waldek Potrapeluk


  • Zawiadomienie.

    Pan Aleksander Ciba, ur. 23 lutego 1986 r., pragnie przyjąć święcenia diakonatu. Kandydata poleca się modlitwom wiernych. Kto by zaś o nim wiedział coś, co czyniłoby go niegodnym święceń, jest w sumieniu zobowiązany zawiadomić bezzwłocznie o tym proboszcza tutejszej parafii.


  • Plan kolędy 2025/2026

    Piątek – 2.01. 2026   13.00

    ul. Brzozowa 10-2

    Sobota – 03.01.2025   11.00

    ul. Klonowa 7-1 i ul. Powstańców Śl. pod lasem numery parzyste

    Poniedziałek – 05.01.2025  13.00

    ul. Powstańców Śl. od Zabrskiej numery 63-67, 34-40 i do lasu numery nieparzyste

    Środa – 07.01.2026   13.00

    ul. Brzozowa 20-12

    Czwartek – 08.01.2026   13.00

    ul. Klonowa 38-2, ul. Sosnowa 1-20

    Piątek  – 09.01.2026   13.00

    ul. Ogrodowa od początku i ul. Sportowa

    Sobota – 10.01.2026   11.00

    ul. Powstańców Śl. numery nieparzyste od poczty do ul. Zabrskiej

    Poniedziałek – 12.01.2026  13.00

    ul. Powstańców Śl. numery parzyste od ul. Zabrskiej do Verony.

    Wtorek – 13.01.2026   13.00

    ul. Darwina, ul. Zabrska od ul. Zamkowej w kierunku Chudowa, ul. Basztowa i ul. Zamkowa od początku.

    Środa – 14.01.2026   13.00

    ul. Zabrska od ul. Zamkowej do ul. Powstańców, ul. Podzamcze, i ul. Wiśniowa

    Czwartek – 15.01.2026   13.00

    ul. Piaskowa od końca i ul. Wolności do ul. Leśnej.


  • List misjonarza.

    Moi Kochani,
    Serdecznie pozdrawiam z naszej Misji Nabwalya.
    To już końcówka Adwentu. Lada dzień radość Bożego Narodzenia, a potem Nowy Rok i Uroczystość Trzech Króli. Czas szczególny, pełen refleksji, modlitwy, nadziei i pokoju. U nas rozpoczęła się już Pora Deszczowa i sporo pada. Nasi ludzie rozpoczęli prace w polach, a więc jest trochę więcej czasu na wykonanie całego mnóstwa drobnych spraw, napraw, które zawsze się odkłada na później. Ale nade wszystko jest więcej czasu na ciszę, modlitwę, refleksję – życie duchowe, czyli, jak ja to nazywam, rozpoczął się przepiękny czas moich „deszczowych rekolekcji”.
    Przygotowałem już gumowce i rower, który będzie teraz moim środkiem transportu do stacji misyjnych między deszczami, a moje auto odstawiłem do garażu i wierzcie mi, nie szybko do niego wsiądę lub też na nie popatrzę. I to nie tylko dlatego, że po prostu nie da się dojechać do wiosek, ale również dlatego, a może nawet głównie dlatego, że w tym roku używanie auta kosztowało mnie dużo zdrowia i pieniędzy. Nasze auto parafialne zupełnie padło. Prawie przez cały rok pojeździło ze 2 tygodnie i potem do warsztatu na naprawę. I tak w kółko. W sumie było sprawne tylko przez 3 miesiące. Na szczęście udało mi się go przetransportować na Wyżynę i organizuję przewiezienie go do Lusaki, aby w miarę możliwości finansowych doprowadzili je do użytku. Wszystkie wyjazdy na meetingi do Diecezji, zawiezienie ludzi na seminaria i potem ich przywiezienie, wyjazdy do odległych stacji misyjnych, zwożenie materiałów musiałem sam obsłużyć . A że, nasza droga choć jest przejezdna, daje się mocno we znaki. Nic więc dziwnego, że moje auto zaczęło szwankować. Dwa razy spaliśmy w buszu czekając, by nas zaholowali do warsztatu. Dzięki Panu Bogu, było nas tylko kilku więc mogliśmy się zamknąć w aucie i bezpiecznie przenocować. Mój ostatni powrót z Diecezji zajął nam 14 godzin (normalnie robię tę trasę w 6 godzin – 175km). Było to już po pierwszych bardzo obfitych deszczach. Te 8 km, które zostały nam do zrobienia dały nam popalić. Tyle razy żeśmy się zakopywali i wykopywali, że wyciągarka w aucie padła. Było nas 4 chłopa i wszyscy z zakupami na porę deszczową. Dwóch z nas starszych panów po przejściach – ja poskręcany śrubami, a drugi, mniej więcej w moim wieku, ale pokiereszowany w ubiegłym roku przez bawoła i dwóch młodych więc wydawałoby się silnych mężczyzn. Niestety główne prace „wykopaliskowe” spoczęły na starszych. Nad ranem dotarliśmy do Misji. Jednak dziękuję Panu Bogu, że przy tych wszystkich doświadczeniach drogowo- motoryzacyjnych moje śruby, którymi mnie poskręcali, nie popuściły.
    Moi Kochani, nie dziwcie się, że pora deszczowa, czyli czas moich „deszczowych rekolekcji”, to jest dla mnie najpiękniejszy czas w roku. Adwent, Boże Narodzenie, Nowy Rok, Trzej Królowie a potem Środa Popielcowa, Wielki Post, Triduum Paschalne i Wielkanoc. Ileż strawy duchowej, ileż radości z drobnych codziennych rzeczy i pokoju w sercu.
    Z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku życzę Wam wszystkim
    RADOŚCI, by codzienne, nieraz bardzo trudne wyzwania, trudności czy choroby nie przesłoniły Wam Tego, który przyszedł do nas i dla nas jako małe Dziecię;
    POKOJU, by te wszystkie zawiłości, napięcia i podziały współczesnego świata nie wkradły się do Waszych rodzin i Waszych serc.
    Z radością i pokojem wspólnie zaśpiewajmy kolędę Jezusowi.
    Z modlitwą i wdzięcznością za modlitwę, życzenia i wsparcie,


    Ks. Waldek Potrapeluk

    Na Trzech Króli napiszę jeszcze, by się podzielić z Wami, tym wszystkim, co się nam udało zrobić tutaj w Nabwalyi.


  • List misjonarza

    Moi Kochani,
    Serdecznie pozdrawiam Was wszystkich, czcigodnych księży i parafian, z naszej Misji Nabwalya.
    Z okazji przeżywanego Tygodnia Misyjnego chciałbym Wam podziękować za pamięć, modlitwę i wsparcie jakich doświadczam i ja i moi parafianie. Dziękuję Panu Bogu, że mogę w Waszym imieniu wypełniać owocnie moją posługę misyjną w Misji Nabwalya w Dolinie rzeki Luangwa.
    U nas jest bardzo gorący czas. I dosłownie, bo temperatura w ciągu dnia oscyluje między 37 a 44 stopniami (mobilizuje to, by robić wszystko, co tylko się da, aby po śmierci nie trafić do piekła – tam będzie jeszcze gorzej – 😆), i w przenośni – to ostatnie dni, aby się przygotować na porę deszczową, a więc zakupy, by dotrwać do maja i pokończenie napraw i prac przy Misji.
    Muszę się przyznać, że z utęsknieniem czekam na porę deszczową, bo choć to trudny czas, to jednak dla mnie czas „deszczowych rekolekcji”.  Będę miał sporo czasu na modlitwę. Możecie być pewni, że będę o Was pamiętał modląc się za Was.

    Ks. Waldek Potrapeluk