Moi Kochani,
Serdecznie pozdrawiam z naszej Misji Nabwalya.
To już końcówka Adwentu. Lada dzień radość Bożego Narodzenia, a potem Nowy Rok i Uroczystość Trzech Króli. Czas szczególny, pełen refleksji, modlitwy, nadziei i pokoju. U nas rozpoczęła się już Pora Deszczowa i sporo pada. Nasi ludzie rozpoczęli prace w polach, a więc jest trochę więcej czasu na wykonanie całego mnóstwa drobnych spraw, napraw, które zawsze się odkłada na później. Ale nade wszystko jest więcej czasu na ciszę, modlitwę, refleksję – życie duchowe, czyli, jak ja to nazywam, rozpoczął się przepiękny czas moich „deszczowych rekolekcji”.
Przygotowałem już gumowce i rower, który będzie teraz moim środkiem transportu do stacji misyjnych między deszczami, a moje auto odstawiłem do garażu i wierzcie mi, nie szybko do niego wsiądę lub też na nie popatrzę. I to nie tylko dlatego, że po prostu nie da się dojechać do wiosek, ale również dlatego, a może nawet głównie dlatego, że w tym roku używanie auta kosztowało mnie dużo zdrowia i pieniędzy. Nasze auto parafialne zupełnie padło. Prawie przez cały rok pojeździło ze 2 tygodnie i potem do warsztatu na naprawę. I tak w kółko. W sumie było sprawne tylko przez 3 miesiące. Na szczęście udało mi się go przetransportować na Wyżynę i organizuję przewiezienie go do Lusaki, aby w miarę możliwości finansowych doprowadzili je do użytku. Wszystkie wyjazdy na meetingi do Diecezji, zawiezienie ludzi na seminaria i potem ich przywiezienie, wyjazdy do odległych stacji misyjnych, zwożenie materiałów musiałem sam obsłużyć . A że, nasza droga choć jest przejezdna, daje się mocno we znaki. Nic więc dziwnego, że moje auto zaczęło szwankować. Dwa razy spaliśmy w buszu czekając, by nas zaholowali do warsztatu. Dzięki Panu Bogu, było nas tylko kilku więc mogliśmy się zamknąć w aucie i bezpiecznie przenocować. Mój ostatni powrót z Diecezji zajął nam 14 godzin (normalnie robię tę trasę w 6 godzin – 175km). Było to już po pierwszych bardzo obfitych deszczach. Te 8 km, które zostały nam do zrobienia dały nam popalić. Tyle razy żeśmy się zakopywali i wykopywali, że wyciągarka w aucie padła. Było nas 4 chłopa i wszyscy z zakupami na porę deszczową. Dwóch z nas starszych panów po przejściach – ja poskręcany śrubami, a drugi, mniej więcej w moim wieku, ale pokiereszowany w ubiegłym roku przez bawoła i dwóch młodych więc wydawałoby się silnych mężczyzn. Niestety główne prace „wykopaliskowe” spoczęły na starszych. Nad ranem dotarliśmy do Misji. Jednak dziękuję Panu Bogu, że przy tych wszystkich doświadczeniach drogowo- motoryzacyjnych moje śruby, którymi mnie poskręcali, nie popuściły.
Moi Kochani, nie dziwcie się, że pora deszczowa, czyli czas moich „deszczowych rekolekcji”, to jest dla mnie najpiękniejszy czas w roku. Adwent, Boże Narodzenie, Nowy Rok, Trzej Królowie a potem Środa Popielcowa, Wielki Post, Triduum Paschalne i Wielkanoc. Ileż strawy duchowej, ileż radości z drobnych codziennych rzeczy i pokoju w sercu.
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku życzę Wam wszystkim
RADOŚCI, by codzienne, nieraz bardzo trudne wyzwania, trudności czy choroby nie przesłoniły Wam Tego, który przyszedł do nas i dla nas jako małe Dziecię;
POKOJU, by te wszystkie zawiłości, napięcia i podziały współczesnego świata nie wkradły się do Waszych rodzin i Waszych serc.
Z radością i pokojem wspólnie zaśpiewajmy kolędę Jezusowi.
Z modlitwą i wdzięcznością za modlitwę, życzenia i wsparcie,
Ks. Waldek Potrapeluk
Na Trzech Króli napiszę jeszcze, by się podzielić z Wami, tym wszystkim, co się nam udało zrobić tutaj w Nabwalyi.