LECTIO DIVINA

 Lectio Divina 12 maja o 19.00 w naszym kościele.

Doświadczenie Ewangelii V niedzieli wielkanocnej (J 14,1-12).

Najpierw ogólnie o kontekście. Przypomnę, że 14 rozdział Ewangelii Janowej, to już tzw. Księga Chwały (od r. 13). Znajdujemy w tej części długie mowy Jezusa, poczynając od opisu Ostatniej Wieczerzy i mowy pożegnalnej Jezusa. Potem nastąpi Modlitwa Arcykapłańska Jezusa i opis Męki. Ewangelia najbliższej niedzieli jest początkiem pożegnalnych mów Jezusa. To Jego testament. Jesteśmy więc w Wieczerniku. Okoliczności najbliższych wydarzeń są nam dobrze znane. Jezus umył nogi uczniom i przygotowuje ich na przeżycie wydarzeń paschalnych, swojej Męki, Śmierci i Zmartwychwstania.

         W dialogu z Jezusem odzywają się dwaj uczniowie Tomasz i Filip. Każdy z nich jest innym człowiekiem. Tomasz znany jest nam z pewnego dystansu, jaki zachowuje. Przed wskrzeszeniem Łazarza w nieco ironiczny sposób wyrażał się o pomyśle Jezusa, żeby wrócić do Jerozolimy (Pójdźmy i my, aby umrzeć wraz z Nim). Teraz też mówi o niewiedzy uczniów, co do zamiarów Jezusa, później spotkamy go jako tego, który był nieobecny w dniu Zmartwychwstania i wyrażał swoje niedowierzanie. Jest więc człowiekiem szukającym prawdy, ale takim, który potrzebuje twardych dowodów, konkretów, a nie wrażeń. Z kolei Filip jest nastawiony na innych, zależy mu, by przyprowadzać bliźnich do Jezusa. To On przyprowadził Natanaela, on martwił się czym na pustkowiu nakarmić tłumy, on starał się aby dać dostęp do Jezusa Grekom, którzy chcieli Go poznać. Sam też nie rozumie dokładnie misji Jezusa, ale nie czekając na pełne zrozumienie stara się działać.

         Każdy z nas jest inny. Pięknie różnimy się od siebie. W tym słowie każdy spotyka się z Jezusem na własnym poziomie.

w.1.  Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzyciew Boga? I we Mnie wierzcie! 

         Lęk apostołów pojawił się, kiedy Jezus zapowiedział zdradę Judasza, swoje odejście i przepowiedział Piotrowi jego upadek. To wzbudziło niepewność i strach. I dlatego Jezus mówi: niech się nie trwoży serce wasze. Nie bójcie się, to wszystko jest dla waszego dobra. Nie będzie łatwo, trzeba będzie przejść przez ciemną dolinę (Ps 23), ale tam prowadzi droga do chwały. Dlatego: wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie.

         To mówi mi Jezus w moich życiowych rozterkach, lękach i niepewności. Nie wyprowadza na łatwą drogę, na której nie ma przeciwności i niepotrzebny jest wysiłek, bo to jest droga śmierci, ścieżka prowadząca na skraj przepaści. Jezus pomaga przejść drogę trudną, ale prowadzącą do życia.

         – Czy potrafię Mu zaufać? Zawierzyć Mu pośród przeciwności?

w. 2-3 W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. 

         Jezus mówi o domu Ojca. Odwołuje się do doświadczenia ciepła rodzinnego domu, który kojarzy się z beztroskim dzieciństwem, bezpieczeństwem, atmosferą serdeczności i czułości. Po zapowiedziach trudnych doświadczeń, które muszą przyjść wskazuje szczęśliwy cel. Te wszystkie przeciwności, kiedy uczniowie przeżyją je wiernie, przyczynia się do ich oczyszczenia, uzdolnia do przyjęcia wytęsknionej łaski nowego życia i przyniosą błogi plon zbawienia. Te słowa odnoszą się do rzeczywistości nieba, ale swoim wiernym Jezus da zakosztować swoich darów już w tym życiu. W jakimś sensie jest to też zapowiedź Kościoła, który stanie się domem dla wierzących w Jezusa.

         – Czy jest we mnie tęsknota za niebem? Czy mam pragnienie przebywania z Jezusem w szczęśliwym domu Ojca? Czy szukam Jego obecności na adoracji nie tylko wtedy, kiedy jest okazja (jak dzisiaj)?

         Pomodlę się za ludzi, którzy nie mają doświadczenia pięknego rodzinnego domu.

w. 4 – 6  Znacie drogę, dokąd Ja idę».Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?»Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. 

         Pojawia się motyw drogi i to charakterystyczne pytanie św. Tomasza. W tym pytaniu wydaje się, że jest też ukryta nasza ciekawość. Chcielibyśmy wiedzieć co nas czeka dokładnie, czego się spodziewać, na co się przygotować. Wyruszając na wyprawę lubimy mieć  mapę. Ona pozwala zaplanować drogę najlepszą, bezpieczną i ciekawą jednocześnie. Jezus nie daje nam mapy, nie chce, żebyśmy byli jedynymi reżyserami swojego życia. Chce abyśmy napotykali niespodzianki, abyśmy podejmowali wyzwania i mierzyli się z nieprzewidzianymi przeciwnościami. Ale to nie jest jakaś szkoła przetrwania, albo igrzyska śmierci. Na tej pełnej niespodzianek drodze mamy Przewodnika i Obrońcę.

         – Czy nie próbuję wszystkiego mieć pod kontrolą? Czy nie trzymam się kurczowo własnych planów? Czy potrafię żyć spontanicznie, ufając, że Jezus mnie poprowadzi? Czy godzę się na przygodę życia z Jezusem? A może boję się wyjść z klatki własnych zabezpieczeń?

         Pomodlę się o wolność serca i radość życia z Jezusem mimo przeciwności.

w 7- 11. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście».Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy».Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca?” Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! 

                  «Panie, pokaż nam Ojca… »… Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca.

         Aby zaistniała międzyosobowa relacja, potrzebna jest wola dwojga. Nie można nikomu narzucić relacji. Nie można jej wymóc, albo wyłudzić. Tak jest między ludźmi. Tak jest z miłością, przyjaźnią, a nawet koleżeństwem. Ja chcę, ale drugi człowiek może nie chcieć. I nie musi. Tak też człowiek nie może zbliżyć się do Boga sam z siebie. Potrzebne jest, aby Bóg otworzył się na człowieka, aby dał się poznać i pozwolił na zażyłość ze sobą.

          W Jezusie, Ojciec w sposób wolny, z własnej inicjatywy, nie tylko otwiera nam dostęp do siebie, ale wprost zaprasza, a nawet wychodzi nam naprzeciw. Poznając Jezusa w Jego ziemskim posłannictwie, wchodzimy w osobistą zażyłość z Wszechmocnym i wiecznym Bogiem, bo On tak chce. I wszystko co, uczynił Jezus, wszystkie dzieła, które wykonał i jeszcze wykona, świadczą o tym cudownym pragnieniu Boga, aby być z nami w serdecznej więzi. Jeśli przyjmiemy Go, On przeniknie swoją obecnością całe nasze życie, każdą jego cząstkę. I będzie to zażyłość na podobieństwo Jezusowej, o której mówi: Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie.

         – Jak więc przeżywam moją osobistą więź z Bogiem? Czy odpowiadam Bogu na Jego zaproszenie, czy też tylko dopuszczam Go w swoje pobliże? Czy w mojej pobożności nie szukam drogi na skróty? Czy nie próbuję wyznaczać Panu Bogu Jego miejsca w moim życiu

w.12. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca.

         Będąc w bliskiej, osobistej zażyłości z Bogiem, stajemy się dla naszego otoczenia świadkami. Nie tylko przez pojedyncze tzw. dobre uczynki, ale przez wszystko, przez całą rzeczywistość naszego życia przenikniętą obecnością Boga.  Takie świadectwo jest dopiero w pełni wiarygodne i przynosi owoce, o których Jezus mówi, że są większe od Jego dzieł. Oczywiście to nadal jest dzieło Boże, a nie nasze. To nie my zbawiamy świat, ale będąc w osobistej więzi z Jezusem i z Ojcem, mocą otrzymanego Ducha Świętego mamy wspaniały udział w Bożym dziele.

– Podziękuję teraz Jezusowi, że otworzył przede mną tak wspaniałą perspektywę życia. 

– Uwielbię Go za tak wspaniałe i wzruszające zaproszenie, którym wprowadził mnie w doświadczenie obecności żywego i kochającego mnie Ojca.

– Przeproszę za wszystkie ograniczenia, które stawiałem Bogu w przystępie do mojego serca, za opór w dopuszczaniu Go w zastrzeżone zakątki mojego życia.

– Poproszę o uzdolnienie do przeżywania swojej pobożności jako osobistej zażyłości z Bogiem.

Co to jest Lectio Divina? – zobacz, posłuchaj.

Projekt krakowskiego Centrum Formacji Duchowej ruszy od początku Adwentu, ale już teraz można „zaprenumerować” dla własnego duchowego dobra.

Zapowiedź: Nowa Jakość Życia

Szczegóły tej świetnej propozycji można zobaczyć tutaj. Na dole strony można podjąć abonament. Zachęcamy!!!